ANTRYJ - PRZEDSIONEK DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCĄ POZNAĆ I POLUBIĆ GÓRNY ŚLĄSK

GWARA LIVE: W WINDZIE

Na Śląsku windy nie jeżdżą między piętrami tylko między sztokami. "Sztok" to germanizm wywodzący się od podłogi (stockwerk), która stała się podstawią obliczeniową ilości poziomów w budynku (dom z jednym piętrem nazywany jest "stockwerkeigentum"). Między piętrami można było - rzecz jasna - poruszać się jeszcze przed nastaniem wind, o czym świadczy stara przyśpiewka z niedobrą żoną w roli głównej. Owa pani "odeszła od blachy i poszła na klachy na inszy sztok", co oznacza, że zamiast zajmować się w kuchni obiadem dla męża udała się po schodach na inne piętro, by plotkować z sąsiadką. Technologicznych sztoków w gwarze mamy zresztą więcej: jest colsztok (corsztok) oznaczający metrówkę, szraubsztok czyli imadło.

Jeżeli chcemy uprzejmie spytać współpasażerów windy, na które piętro się udają (by wyręczyć ich w czynności naciskania guzika), powinniśmy spytać "ftory sztok?". W odpowiedzi padnie konkretny liczebnik porządkowy, bo sztok może być: piyrszy, drugi, czeci, czworty a nawet łoziymnosty (gdy mamy wyjątkowo wysoką budowlę). W odróżnienieniu od samochodu, winda może poruszać się tylko w pionie - pojedziemy więc albo "na wiyrch" (do góry), albo "na doł". "Wiyrch" - dla odmiany - swoje źródła ma w prasłowiańszczyźnie, stąd dzisiejsi Rosjanie w windzie poruszają się "wwierch", polszczyzna zaś zna pojęcie Kasprowego Wierchu. Na przestrzeni wieków bowiem język polski wybrał formę "do góry", stara zaś - przetrwała w śląskiej gwarze. Wybór piętra następuje przez wciśnięcie guzika czyli knefla, który - gdy jest wyjątkowo mały (lub jeśli bardzo go lubimy) - może zdrobniale zostać nazwany kneflikiem. I znów miotamy się między etymologią słowiańską a germańską, bo pochodzenie knefla wiązać należy z niemieckim słowem "knauf" w przypadku urządzenia technicznego przybierającego postać "die knopftaste". Śląski knefel - tak jak w języku polskim - jest również guzikiem przyszywanym do ubrania.

Jeżeli ktoś straci w windzie orientację lub nie wie co na danym piętrze się znajduje, może spytać - "co sam jes" względnie "co tukej jes" (co tu się mieści). Zwrotu "kaj my som" lepiej nie używać, bo najprawdopodobniej padnie odpowiedź - "we windzie". Podróż spędzamy przeglądając się w żdżadle (lustrze), obserwując podświetlane knefle i czekając aż na naszym piętrze otworzą się drzwi (dźwiyrze). Pod żadnym pozorem nie możemy windą nazwać windy kopalnianej. Zakłady wydobywcze mają bowiem szole lub klotki (kloty), które są zupełnie inne i gdzie obowiązują zupełnie inne zasady. Luster w szoli nie ma, a słabszych psychicznie pasażerów prędkość opadania może przyprawić o palpitacje serca. Nogi w takiej szoli lepiej trzymać lekko ugięte, powinniśmy też obowiązkowo trzymać się poręczy.

ANTRYJ.PL
redaktor naczelny - Zbigniew Markowski
adres redakcji: Nakło Śląskie, ul. Sienkiewicza 7