KABARET MŁODYCH PANÓW

Gdyby – wzorem komunikatów o stanie wód w Polsce – podawano informacje o poziomie humoru poszczególnych miast, Rybnik bez wątpienia zawsze byłby w krajowej czołówce. Mieszkańców miasta stać nie tylko na takie ekstrawagancje jak sztucznie podgrzewane jezioro wypełnione przeróżnymi potworami, ale również na solidną zawartość poczucia humoru w organizmie każdego obywatela. Może to jeszcze nie jest kabaretowa stolica Polski (miano to uczciwie należy się od lat Zielonej Górze), ale śmiech i pozytywna energia są w Rybniku wysoko cenione. Dzieje się tak z jednej strony za sprawą „Ryjka” - festiwalu kabaretów zwanego też Rybnicką Jesienią Kabaretową, z którym rzewne wspomnienia wiążą liczne zorganizowane grupy prześmiewcze. To przecież w Rybniku debiutował przed wiekami kabaret OT.TO. „Ryjek” uznawany jest w środowisku artystycznym za imprezę bardzo trudną: z wymagającą i wyrobioną publicznością, prawdziwym wyzwaniem estradowym. Rybnik ma także szokująco wysoki współczynnik ilości kabaretów przypadających na jednego mieszkańca. A wśród zespołów tych mamy gwiazdę pierwszej wielkości: Kabaret Młodych Panów.

Gdy Kabaret Młodych Panów w 2004 roku (na oficjalnym profilu w serwisie społecznościowym jako datę urodzenia podaje 7 października) zaczynał swoją karierę, stanowił zbiór bezczelnie młodych ludzi. Dojrzałości panowie nabierali wygrywając festiwale, występując przed kamerami i dając powód do śmiechu milionom ludzi. Także nagrywając autorskie płyty DVD: "Kabaret Młodych Panów" (2007), "Z Młodymi jak najbardziej" (2009), "Bezczelnie Młodzi" (2011) oraz "10/10 czyli urodziny" (2015). Jak wyznała żona jednego z członków zespołu, na przestrzeni lat panowie nieco przytyli. Winą za taki stan rzeczy kobieta obarcza artystyczny styl życia, bo trasy koncertowe wykluczają możliwość regularnego spożywania posiłków. Ale Panowie przede wszystkim dorobili się scenicznego obycia i kabaretowej dojrzałości. Z biegiem lat zmienił się nieco skład zespołu, przybyło nowych pomysłów, pozycja na polskim rynku prześmiewców utrwaliła się. W swoim środowisku uchodzą za grupę bardzo pracowitą: godzinami szlifującą program, tygodniami szukającą dobrego tematu i potrafiącą dać z siebie wszystko. Co oczywiście nie wyklucza korzystania z daru improwizacji, bo pod wpływem reakcji publiczności dopracowany szczegółowo skecz może przecież ulegać gwałtownym metamorfozom. Twierdzą, iż publiczność potrafi nakręcić ich do tego stopnia, że po dobrej interakcji nie poznają sami siebie.

Robert Korólczyk (urodzony w 1976 roku), Mateusz "Banan" Banaszkiewicz (1979), Bartosz Demczuk (1976) oraz Łukasz "Kaczor" Kaczmarczyk (1980) na co dzień w swoich domach nie posługują się gwarą śląską. Znają ją jednak dzięki swoim rodzicom i dziadkom pochodzącym z tradycyjnego, śląskiego środowiska. Gwara prezentowana przez Młodych Panów jest więc autentyczna, czego nie można powiedzieć o wielu innych twórcach kabaretowych kaleczących nawet najprostsze śląskie zwroty. Do gwary KMP ma zresztą wspaniały dystans: potrafi zauważyć jej śmiesznostki, niekonsekwencje i zaskakujące efekty zderzenia różnych kultur. Tytuł jednego z programów złośliwie zatytułowano podręcznikowym „Ślązisz is easy”, teza ta jednak – w trakcie spektaklu – całkowicie upada. Ślązisz wcale nie jest easy, raczej dangerous oraz full of zasadzkas, by wspomnieć jedynie kultowe słowo „łonaczyć”. Albo zwrót „pódź sam”, który wcale nie oznacza polecenia, by ktoś podszedł samotnie. Program ten pokazuje także uniwersalność śląskiej godki: brawurowo wykonana „Bohemian Rhapsody” zespołu Queen jest w tej kwestii najlepszym dowodem. Gdy Panowie występują na Górnym Śląsku, treści gwarowe mogą zdominować cały spektakl, na dalszych trasach gwara pełni już nieco inną rolę. Młodzi Panowie nie mówią po śląsku dla samego mówienia; ich gwara osadzona jest mocno w sytuacjach i postaciach. Potrafią pokazać prawdziwego rybnickiego górnika i autentycznego śląskiego kucharza.

Jeszcze jedna sprawa wyróżnia Kabaret Młodych Panów: chęć niesienia pomocy innym. Występują dla Kordianka, dla Oresta, dla Agatki, Kacpra, Karola, Adasia, Karoliny i wielu innych dzieci potrzebujących wsparcia finansowego w leczeniu. Potrafią razem z policjantami wyjść na ulice Gliwickich miast, by przekonywać do życzliwości na jezdni i tak potrzebnym zrozumieniu swojego bliźniego. To coś, czego nie widać w zestawieniach koncertów, na listach zdobytych nagród czy zestawieniach programów telewizyjnych. Taki jest KMP i dobrze, że go mamy. Dobrze też, że nigdy nie będzie mógł swojej nazwy zmienić na Kabaret Starszych Panów.

ANTRYJ.PL
redaktor naczelny - Zbigniew Markowski
adres redakcji: Nakło Śląskie, ul. Sienkiewicza 7