Wojciech Kilar (1932 - 2013)

IZABELA WINIARSKA

Wojciech Kilar urodził się 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Już od najmłodszych lat sztuka nie opuszczała go na krok, ponieważ edukacja muzyczna młodzieży była wtedy na porządku dziennym. Początkowo nic nie wskazywało na to, że młody Kilar poświęci życie muzyce. W znaczniej mierze na ukierunkowanie jego kompozytorskiego życia wpłynął Kazimierz Mirski. Dzięki ogromnej charyzmie i intuicji pedagoga, Wojciech Kilar podjął własne próby kompozytorskie, a w zdobywaniu niezbędnej wiedzy i polepszania swoich umiejętności pomogły mu studia w Katowicach i Paryżu. Obecnie po jego klasyczne utwory sięgają współcześni artyści, którzy znajdują w nich bogate źródło inspiracji. Kilar swoją twórczość kompozytorską budował w okresie ponad sześćdziesięciu lat, a jego muzyka towarzyszyła przemianom polskiej rzeczywistości.

Dorobek artysty można podzielić na trzy główne okresy.

Pierwszym z nich jest okres neoklasyczny, przypadający na lata 1947-1957, w którym kompozytor poszukiwał swojego indywidualnego stylu muzycznego. Początkowe utwory młodego Kilara charakteryzowały się klasycznym na tamte czasy schematem – były proste, klarowne i niezbyt długie. Słuchać w nich było chęć dostosowywania się do ówcześnie panującego stylu języka muzyki. Artysta wkrótce zaczął wprowadzać do swoich utworów elementy muzyki ludowej (co można usłyszeć np. w Małej uwerturze), zmierzając w stronę bardziej skomplikowanej struktury utworów i okazalszych form.


Drugim okresem twórczości Kilara, obejmującego lata 1960-1971, był okres konstruktywizmu sensorycznego. Był to czas eksperymentów brzmieniowych, gdzie dla kompozytora instrumentem stawał się zbiornik po benzynie. Utwory, które powstały w tym czasie, odznaczały się wydobywaniem dźwięków nietypowymi sposobami poprzez np. uderzanie strun pięścią lub metalowymi puszkami, a także za wykorzystaniem możliwości ludzkiego głosu – od szeptu po krzyk. Umiejętności autora zaprezentowane w tym okresie można usłyszeć w niepokojących utworach Riff 62 i Springfield Sonnet.


Ostatnim okresem twórczości Wojciecha Kilara był okres narodowo-religijny z lat 1972-2013. Jego język muzyczny został ograniczony i uproszczony. W tym okresie kompozytor skupił się na spokojnej i wzruszającej treści utworów i ich duchowego przesłaniu, które miało wzbudzić w odbiorcy silne emocje. Ważną rolę odgrywała tu doniosła wartość muzyki, do której inspiracje czerpał z ludowych motywów i muzyki podhalańskiej (rozbrzmiewających w Siwej mgle, Orawie i Kościelcu 1909) czy wydarzeń historycznych. Kilar w dużym stopniu korzystał również z tematyki sakralnej, liturgii i katolickich modlitw. Wyraz jego głębokiej religijności można usłyszeć w dziełach takich jak Bogurodzica, Victoria, Exodus i Angelus. Ostatnie 40 lat twórczości Wojciecha Kilara swoim klimatem przywodzą na myśl niepozorną wiejską kapliczkę, która roztacza aurę wielkiej katedry.

Wojciech Kilar dawał upust swojej głębokiej wierze za pomocą muzyki. Mówił, że lubił chodzić do kościoła, ale tylko wtedy, gdy był zupełnie pusty. Kościół był dla niego miejscem pokuty, w którym prowadził wewnętrzny dialog, poddawać się wtedy rozmyśleniom i medytacji. W tej ciszy prawdziwie czuł obecność Boga, którego istotę oddawał później w swojej muzyce, ponieważ jak sam twierdził, „dzieło sztuki może być dowodem na istnienie Boga”. Ostatnim taki wyrazem jego religijności była Modlitwa do Małej Tereski na chór mieszany a cappella z 2013 roku.


W czasie twórczości kompozytorskiej Wojciecha Kilara bardzo silnie wyróżnia się jeszcze jedna dziedzina – muzyka filmowa, którą autor tworzył od 1958 roku i która znalazła miejsce w ponad 160 filmach. Towarzyszyła ona polskiemu kinu przeszło pół wieku i przełożyła się na godziny emocji wśród widzów. Stworzył muzykę do filmów takich jak „Pan Tadeusz” (1999), „Dracula” (1992) czy „Pianista” (2002), wyróżniony za muzykę kilkoma prestiżowymi nagrodami. W 1999 r. kompozytor otrzymał nawet propozycję od reżysera Petera Jacksona na napisanie muzyki do filmu Władca Pierścieni, jednak do współpracy nigdy nie doszło. Mimo licznych sukcesów w dziedzinie muzyki filmowej, o komponowaniu dla kina autor wypowiadał się raczej lekceważąco. Twierdził, że kompozytor, pracujący przy muzyce filmowej, nie ma możliwości pokazania swojego prawdziwego charakteru, artystycznego stylu, nie mogą ponieść go jego własne ambicje. W filmie liczy się tylko odpowiednia interpretacja scen, a sam twórca muzyki może zostać w tym nierozpoznany.


Kilar, pracując nad muzyką w filmie, często skarżył się na komponowaniu jej „na kolanie” i od niechcenia. Czasami tworzył ją dla samej artystycznej przyjemności, czasami z chciwości i chęci rozgłosu. Dlatego muzykę filmową starał się pisać jak najszybciej, z pewnym dystansem i „z zatkanymi uszami”, a nawet mógł zaryzykować stwierdzeniem, że dla niego muzyka filmowa nic nie znaczy. Chociaż niejednokrotnie udowadniał, że jest twórcą elastycznym, umiejącym się dostosować do danego dzieła. Co ciekawe, za najbardziej udane uważał te filmy, w których jego muzyka stała w kontrze do obrazów pojawiających się na ekranie, czyli podczas wprowadzenia własnego komentarza. W ten sposób tworzył zupełnie nową warstwę artystyczną.


Obrazowość, inspiracja religią i folklorem z dodatkiem jazzu, a do tego minimalizm – wszystko to składa się na niezwykle różnobarwny charakter muzyki Wojciecha Kilara, która zaciera granice przyziemnej prostoty, żywiołowego folkloru i duchowym uniesieniom, szlachetnym przesłaniem i stoickim ładem. Swoją twórczością oddawał ducha polskości, prezentował w niej swoją przynależność do ziemi śląskiej. Wyrażał się poprzez dźwięki, które były odzwierciedleniem jego postawy wobec sztuki, życia i szacunku do starodawnego honoru. Wojciech Kilar odszedł 29 grudnia 2013 roku jako twórca godny podziwu i jako człowiek budzący najwyższy szacunek.

Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą polubić Górny Śląsk

redaktor naczelny: Zbigniew Markowski, tel.: 32 284 36 85
polecamy poznaj-slask.pl