Legenda o Skarbniku

KLAUDIA KOLARCZYK


Miejscowe mity i podania od wielu, wielu lat przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Zawierają różnego rodzaju zabobony, skłaniają do konkretnych działań. Przesądy te bywają naprawdę mocno zakorzenione w ludzkich umysłach. Niektórzy twierdzą, że w każdym micie znajduje się ziarno prawdy. Możliwe, że legenda, o której przeczytacie za chwilę, również jest choć w pewnej części prawdziwa. Jest to opowieść o Skarbniku, duchu, który mieszkał w korytarzach kopalni. Najczęściej można było go spotkać w postaci starca z długą siwą brodą. Inni mówili, że widzieli górnika z ubrudzoną od pracy twarzą, który niósł w ręce lampkę. Jeszcze inni twierdzili, że objawiał się on jako zwierzęta, takie jak mysz, kot, czy pies.

Duchy, demony, mityczne stworzenia na myśl przywołują głównie negatywne emocje. Może się wydawać, że oni nie mogą być dobrzy. Jednakże okazuje się, że nie wszystkie są złe, niektóre są całkiem chętne do pomocy. Do grupy tych dobrych należy właśnie Skarbnik, który nie tylko strzegł kopalni, ale także pomagał górnikom, gdyż ich praca od zawsze była bardzo niebezpieczna. Dzięki temu powstała legenda o nim, a wszystko zaczęło się dawno, dawno temu.

Młody chłopiec stracił swojego ojca. Musiał pomóc swojej rodzinie, dlatego postanowił znaleźć pracę. Praca na kopalni nigdy nie należała do prostych, ale chłopiec był bardzo zdeterminowany do tego, by pomóc matce. Udał się więc do sztygara, by ten przyjął go do pracy. Sztygar niestety nie był zbyt pozytywnie nastawiony do tego pomysłu. Uważał on, że chłopak jest zbyt młody i nie da sobie rady z tak ciężką pracą. Po wielu błaganiach ze strony młodzieńca zgodził się jednak, ale od razu postawił mu warunek. Miał wykonywać dokładnie taką samą pracę, co inni pracownicy kopalni. Okres próbny miał trwać tydzień.

Zadowolony chłopiec pojawił się w pracy, by rozpocząć swój pierwszy próbny dzień. Niestety nie wszystko poszło tak, jakby chciał. Po pewnym czasie był już pewien, że nie uda mu się wykonać postawionego mu zadania. Praca była ciężka, a on nie dawał rady. Postanowił nawet, że zaraz pójdzie do sztygara i powie mu, że rezygnuje z pracy. Nagle obok niego pojawiła się postać. Był to starszy górnik. Powiedział on chłopcu, że chętnie mu pomoże, ale w zamian za pracę podzielą się równo otrzymaną wypłatą. Młody górnik oczywiście od razu przyjął propozycję starszego pracownika.

Dzięki pomocy nieznajomego górnika chłopiec zdołał wypełnić warunki umowy, jaką zawarł z sztygarem. Każdego dnia pracował i wydobywał tyle węgla, ile inni pracownicy. Gdy minął tydzień próbny sztygar nie krył zdumienia. Jednak umowa to umowa. Zatrudnił więc młodzieńca na stałe i wypłacił mu należne pieniądze.

Chłopiec nie zapomniał również o obietnicy złożonej życzliwemu górnikowi. Spotkał się z nim i przekazał równą część swoich zarobionych pieniędzy. Zachowanie starszego mężczyzny zaskoczyło go, bowiem roześmiał się na widok pieniędzy i przybrał swoją prawdziwą postać, czyli ducha kopalni. Skarbnik spojrzał na chłopca i powiedział mu, żeby zatrzymał wszystkie pieniądze, a w zamian za to pozostał na zawsze tak uczciwy. Po tych słowach duch zniknął.

Skarbnika widziało jeszcze wielu. Krążyły o nim różne historie, a w niektórych górniczych rodzinach rozmawia się o nim do dziś.